Bezczelność ludzka nie zna granic. Zdążyliśmy dopiero nabyć dwa węże ogrodowe, a już były nam one skradzione. Ci z naszej wioski nie ryją się dosłownie z tym, że nie lubią nas i przenigdy nie zaakceptują w osobistej społeczności. Całkiem tego nie rozumiem, ponieważ nie robimy nic złego. Naszym największym minusem jest fakt, że przeprowadziliśmy się tu z Warszawy i nie damy sobie w kaszę dmuchać, jak to można się zwyczajowo mówi. Co za tym idzie wielu ludzi uznaje nas, a wyjątkowo mnie, za awanturników. Na początku się tym przejmowałam, niemniej jednak w chwili obecnej nie jestem już taka naiwna. Nie pasuje im fakt, że umiemy dbać o własne. Taka jest mentalność ludzi na wsi. Sami się o osobiste nie troszczą, ale jak ktoś zaczyna się stawiać to uznają to za złą wolę. Szkoda, że jest taka atmosfera, ponieważ chcieliśmy się tu przeprowadzić dla świętego spokoju. Jak się okazuje nie możemy nawet wyjechać do pracy, ażeby nie mieć jakichś szkód. Tym razem skończyło się na wężu za dwieście złotych, niemniej jednak co będzie jak wyrządzą nam większą szkodę. Będę musiała pomyśleć o tym, w jaki metodę zażegnać ten spór jaki narasta między nami a naszymi sąsiadami.